Wieczorem tak jak Nathan powiedział spakowaliśmy wszystko do samochodu i ruszyliśmy do jego somu. Swoją drogą ciekawe. Po co mu apartament skoro ma swój dom w Londynie tylko z tego co się dowiedziałam to na drugim końcu tego miasta.
- O czym tak myślisz.? - spytał Nathan po długiej ciszy.
- O niczym ważnym. Daleko jeszcze.? - Nathan uśmiechnął się.
- Nie. Ale z tego co widzę pojedzimy trochę dłużej niż myślałem. Straszne korki są. - zrobił kwaśną minę. Znowu nastała ta niezręczna cisza. Nathan włączył radio. Leciało akurat Call Me Maybe. Potem jednak puścili jakiś wolny kawałek. Piosenka była prześliczna. Opowiadała o zdradzie i o tym jak ciężko się z tym pogodzić. Widziałam jak Nathan się lekko uśmiecha ale widziałam też że jego oczy błyszczą. Czyżby wzruszył się tą piosenką. Matko..! Prawdziwa baba z niego. Na końcu usłyszałam tytuł piosenki. Brzmiał on "Warzone" i wykonywał ją jakiś boysband The Wanted czy jakoś tak. Pierwsze słyszę ale jak tylko zajedziemy do domu to sobie to sprawdzę.
- Podobała ci się.? - z rozmyśleń wyrwał mnie Nathan.
- Ale co.? - zapytałam go zdezorientowana.
- No ta piosenka.?
- Tak. Ta piosenka była przepiękna. Nigdy nie słyszałam piosenki która wyrażałaby tyle emocji. - Nath nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął. Znowu.! Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. Po jakieś godzinie zatrzymaliśmy się przed czarną bramą. Nathan podjechał bliżej i wpisał jakiś kod czy coś a brama się otworzyła i jechaliśmy dalej. Jechaliśmy dróżką którą otaczały drzwa. Po niecałej minucie jazdy ukazał mi się uwaga, uwaga olbrzmi biały albo raczej kremowy dom. Chociaż nie. To była willa. Dookoła otaczały go drzewa, a przed nim było coś na tym ronda, na którym rosły piękne kwiaty. Jednym słowem WOW.
- Ty..ty tu mieszkasz.? - zapytałam a on zatrzymał samochód i spojrzał na mnie.
- Tak, ale jak już mówiłem nie sam tylko z kolegami.
- Aha.. - Nath wyszedł z samochodu a zaraz po nim ja. Powiedział że po walizki przyjdzie później. Weszliśmy po schodach i Nath zadzwonił dzwonkiem. Nie czekaliśmy długo. Drzwi otworzył nam wysoki brunet.
- Baby Nath wrócił! - krzyknął i uściskał chłopaka. - A to jest ta ślicznotka o której mówiłeś - Spojrzał na mnie. - Tom jestem powiedział i ucałował moją rękę.
- Cassie. - powiedziałam i weszliśmy do środka. Po raz kolejny mnie zatkało. Salon był ogromny. Na środku stał średniej wielkości szklany stolik, duża beżowa kanapa a obok dwa fotele tego samego koloru. Ściana była bardziej kremowa a w niektórych miejscach miała odcień kawy z mlekiem. Na każdej ścianie wisiał jakiś obraz a przed kanapą wielka plazma.
- Chłopaki już są.? - usłyszałam głos Natha.
- Nie ale wrócą przed północą. - odpowidział mu Tom.
- Chodź. Pokażę ci twój pokój. - zwrócił się do mnie Ntahan.
----
Przepraszam za błędy. Nie miałam czasu poprawiać. Liczę na komentarze. :)
Rozdział świetny
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
weny
Super czekam na next
OdpowiedzUsuńŚwietny ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ^^
Zapraszam do mnie ;P