czwartek, 4 października 2012

Rozdział 1


  Moi rodzice wyjechali na wakacje. Do Afryki. Ja nie chciałam jechać, bo powiedzmy że to ich drugi miesiąc miodowy w ich 20 rocznice ślubu. Czekam właśnie na lotnisku za moją ciocią. Zapomniałam. Rodzice na czas ich dwu miesięcznej nieobecności wysłali mnie do cioci do Londynu. Spojrzałam na zegarek. Spóźnia się już pół godziny. Postanowiłam do niej zadzwonić. Odebrała za drugim razem.
 - Cassie, skarbie. Stało się coś? - usłyszałam w słuchawce.
 - Nic takiego, tylko wiesz że jakieś 30min temu miałaś mnie odebrać z lotniska?
 - Co.? Czekaj. Dzisiaj przyleciałaś do Londynu?
 - No tak. A co?
 - A to, że jestem służbowo w Niemczech. Myślałam że przyjedziesz za dwa tygodnie.
 - Ale co ja mam teraz zrobić.? - zapytałam lekko przestraszona. Jestem w obcym mieście, nie znam tu nikogo i jeszcze nie mam gdzie mieszkać.
 - Słuchaj! Ja wracam za tydzień. Wynajmij pokój w jakimś hotelu na ten czas.
 - Ale ja nie mam aż tyle pieniędzy.
 - To daj mi chwilę. Syn mojej przyjaciółki też mieszka w Londynie. Zadzwonie do niego czy dałoby radę żebyś się u niego zatrzymała.
 - Ok. Niech będzie. - powiedziałam i rozłączyłam się. Hah. Jak mogła pomylić daty. Przecież to logiczne że początek wakacji to pierwszy tydzień lipca. W dodatku jak jej się uda wszystko załatwić to będę mieszkała z jakimś obcym facetem. Już bym wolała zamieszkać w jakimś motelu albo wrócić do Ameryki do domu. Po chwili poczułam wibracje w kieszeni. Natychmiast wyjęłam z niej telefon i odebrałam.
 -Dobra wiadomość. Odbierze cię niedługo z lotniska. Masz czekać przed wejściem. - powiedziała ciocia niemal na jednym wydechu.
 - Ok. Ale jak go roz.....
 - Muszę już kończyć. - weszła mi w słowo - Obowiązki.
 - Ale.. - "pii, pii" rozłączyła się. No to teraz pytanie jak znajdę mężczyznę który daruje mi dach nad głową skoro nawet nie wiem jak on wygląda. Zrobiłam jednak tak jak mówiła ciocia i wyszłam na zewnąyrz. Przed lotniskiem krążyło wiele ludzi. Po prostu super! Teraz to już na pewno go nie znajdę.
 - Ty jesteś Cassie? - usłyszałam za plecami i natychmiast się odwróciałam. Przede mną stał dość wysoki chłopak, z grzywką zaczesaną lekko pod górę. Uśmiechnął się do mnie.
 - Tak. A skąd to wiesz? - zapytałam zdziwiona.
 - Ja jestem Nathan. Twoja ciocia Amelia przysłała mnie po ciebie. Będziesz u mnie mieszkać przez jakiś czas. - tego to się nie spodziewałam. Myślałam raczej że tym kimś będzie jakiś miły, starszy, siwy pan a nie chłopak który wyglądał na max 20 lat. Spojrzałam na niego a on znowu się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech. - To co jedziemy? - zapytał a ja pokiwałam głową. Zabrał moje walizki i ruszył w kierunku parkingu. Szliśmy trochę. Nagle Nathan zatrzymał się. Przed sobą ujrzałam czarne ferrari enzo. OMG. Czy to jest jego wóz? Tak. Na pewno. Potwierdziłam kiedy zobaczyłam jak otwiera drzwi i pakuje wszystko do środka. Po chwili wszedł do samochodu a ja usiadłam nam miejscu obok.
  Jechaliśmy w milczeniu. Powiedzmy że Nathan przestrzegał przepisów chciaż czasami dodawał gazu. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się przed olbrzymim budynkiem.
 - Jesteśmy. - powiedział i wysiadł z samochodu. Klucze oddał jakiemuś facetowi i wyciągnął walizki. Po chwili ferrari zniknęło za zakrętem. Weszliśmy do środka. No tak to jakiś apartamentowiec. Chłopak wsiadł do windy a ja razem z nim. Wcisnął przycisk i pojechaliśmy na piąte piętro. Ujrzałam prześliczny korytarz. Jego ściany były brzoskwiniowe a w kątach stały kanapy, fotele i małe szklane stoliki. Nath wyciągnął klucze i otwarł pierwsze drzwi naprzeiwko windy. Weszliśmy do środka a to co ujrzałam było niesamowite.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz